wtorek, 9 stycznia 2018

Powroty


 Nie wiem czy to tak na wakacje, czy coś , a może ktoś nakazał! W mediach polskich nasila się kampania powrotów emigrantów. Dzisiejsze „wiadomości” pokazały na Lubelskim P.K.S-ie autokary z których wysiadały tłumy emigrantów. Był też przeprowadzony krótki wywiad z jedną panią, która mówiła że jak funt jest po 4pln to się w ogóle nie opłaca pracować u „obcych”. Potem jeszcze jedna, która wróciła z Francji i narzekała że źle była traktowana przez pracodawcę i że ona woli być źle traktowana przez polskiego pracodawcę niż „obcego”.
 Ja z kolei muszę przyznać, że w ostatnim miesiącu wożę coraz więcej Polaków do pracy. Jadą z Londynu do różnych miejscowości żeby pracować za najmniejszą stawkę, czyli za 5.52 na godzinę. Od października  5,73 będzie. Ale to i tak mało! Większość mieszkających tu w Anglii moich znajomych zarabia między 8 a 12 funtów na godzinę.
 I tak ze trzy dni temu wiozłem sympatycznego pana Mariusza. Pan Mariusz z Rzeszowszczyzny,pracował 13 lat na poczcie. Zarobki w granicach 1500pln netto. Żona w sklepie jakimś za 1000pln, dwoje dzieci. Kredyt na zamianę 30m na 40m mieszkania do spłacenia. Pytam się czy mu się opłaci jechać do Anglii na pole ziemniaczane za 5,52, czyli około 4,5 na rękę. No to pan Mariusz kalkuluje:
 4,5 razy 12 godzin dziennie i to 6 dni w tygodniu to jakieś 320 funtów. Mieszkanie 30 plus jakieś skromne jedzenie to razem 40, czyli 280 z tygodnia zaoszczędzi, to razy 4 tygodnie  i razy 4pln to razem około 4,5 tyś pln. Przyjechał na przynajmniej 4 miesiące to do domu przywiezie 18tyś pln. To jest kawałek „grosza”. I takich ludzi mam w autobusie coraz więcej. Dodam tylko, że pan Mariusz ma prawo jazdy na autobusy i ciężarówki. Pytam się dlaczego nie jeździ autobusem miejskim w Rzeszowie. Tak, złożył podanie i może zacząć za 1500pln netto. W Rzeszowie nie płacą tak jak we Wrocławiu, czy Warszawie.
 ”Cyniczny 77″, który wrócił do Kielc też nie wiele może, poczytajcie jest obok. Myślę że cała ta wschodnia ściana to duży kontrast do reszty Polski.
 Ale wracając do powrotów, są wakacje i sporo osób ma urlopy. Jadą do Polski żeby zobaczyć czy rzeczywiście jest już tak dobrze. Na prawdziwe powroty trzeba zaczekać jakieś 10 lat! Może wtedy coś drgnie.
 W tej chwili zjeżdżają pracownicy z fabryk, które mają przerwy wakacyjne lub trochę spowalniają, gdzie pracują najmniej wykształceni, nieumiejący języka i tacy „na chwilę”.
 Za parę lat czeka Wyspę lawina podań o nadanie brytyjskiego obywatelstwa, tym co będą tutaj już sześć, siedem lat. Wtedy zobaczymy jak się zmienią kierunki emigracji.
 O teście na obywatela brytyjskiego jutro.
 Pozdrowienia z upalnej Wyspy
 Michał


3 Komentarze

 ~moon

I ja nie wierzę w te powroty. Z całą pewnością, część ludzi wraca, bo to normalne, nigdy nie jest tak, że 100% wyjeżdża i zostaje na stałe. Ludzie mają różne potrzeby, różne motywy i różne losowe sprawy. Boję się, że ci,którzy faktycznie tu popracowali, dłużej, niż parę miesięcy i przyzwyczaili się do większej gotówki, do braku konieczności wybierania chleb kupić, czy buty, a może książki do szkoły, nie odnajdą się w Polsce na dłużej i po jakimś czasie będą emigrować znów, tym razem na dłużej, a może na stałe. Gdyby w Polsce było tak dobrze, jak to często media przedstawiają, ja sama nie ruszyłabym się stamtąd na krok. Bo własny kraj, to własny kraj. A jednak wyjechałam, choć w porównaniu z innymi miałam całkiem niezłe dochody. Dwie rzeczy mnie przekonały do wyjazdu: chciałam ułatwić wyjazd dzieciom i marzyło mi się wypracowanie tutaj jakiejkolwiek emerytury. Bo to, co robią z emeryturami u nas, i to co zapowiadają, oznacza absolutnie głodową śmierć na starość. Powolne konanie w biedzie i poniżeniu.Pisz częściej 
Niestety muszę Cię zmartwić, ale z podstawowej emerytury tutaj w U.K też ciężko przeżyć! Wszystkim się wydaje, jak widzą te tłumy staruszków w Polsce, że tu na zachodzie to państwo dba o emerytów. Niestety większość tych dziadków ma emerytury jeszcze sprzed reformy, albo mają dodatkowy filar. Ja wiem, że w Polsce nie ma na codzienne życie (mówimy o większości Polaków) a co dopiero na drugi czy trzeci filar. I to właśnie jest ta różnica między wschodem a zachodem!!! Tutaj można odkładać na tą dodatkową emeryturę bo jest z czego. Gorące pozdrowienia Moon, z deszczowej aczkolwiek gorącej Wyspy
Ale ja nie mam zamiaru tutaj zostać na emeryturze  Po prostu jakakolwiek suma wypracowana tutaj, nawet niewielka, dodana do emerytury polskiej, robiłaby sporą różnicę (zakładając, że relacje walutowe byłyby takie, jak są. Oczywiście mogą się zmienić na niekorzyść funta, tego nigdy nie wiadomo).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz