sobota, 30 maja 2015

Australia I

Starujemy 02 maja 2015
Najpierw z domu na lotnisko Stansted   , tam miałem bezpłatny parking, a potem na Heathrow autobusem National Express .
 Pierwszy samolot z Londynu do Singapore prawie 13 godzin lotu.
 Przelot w obie strony bardzo dobrymi liniami ( Singapore Airlines ) kosztował nas 987 funtów , a bilet był kupowany na dwa miesiące przed podróżą,


puste lotnisko w Londynie Heathrow

  start z Londynu do Singapore
długość lotu to prawie 13 godzin, dokładnie 11303 km
 na powitanie dostaliśmy coś do picia , można było wybrać : soki, colę, wino, piwo, wódkę lub whisky
 do tego orzeszki
 pierwszy posiłek Julii
 spaghetti z kawałkiem kurczaka
 na deser lody
potem do "przegryzienia" chipsy
połowa drogi 6 godzin lotu
10 godzin lotu, coraz bliżej Singapore



już w Singapore czekamy na drugi samolot
 Generalnie lot bardzo długi , ale Julia bardzo dzielnie go zniosła. W Singapore mieliśmy tylko 1,5 godzinki na znalezienie bramki i przesiadkę do drugiego samolotu, nie było czasu na obejrzenie lotniska.
 Pozdrowienia ze słonecznej Wyspy
 Michał





wtorek, 26 maja 2015

Australia zapowiedź

 Wróciliśmy z Australii i trochę wam pokażemy co widzieliśmy.















wtorek, 14 kwietnia 2015

Teneryfa wyspa bananów IX

 Następna wyprawa to , wyprawa do "smoczej draceny" w miasteczku Icod de los Vinos.
 Gdzieś wyczytałem że ma jakieś 1000 lat.

 tak wygląda "smocza dracena"
 cena na wejście do ogrodu, nie jest zaporowa, ale nie ma potrzeby wchodzenia do środka bo i tak nie można podejść zbyt blisko

 Jula i dracena
 strój ludowy Canaryjski
i jeszcze jeden strój ludowy

 było jeszcze parę innych drzew
 między innymi z takimi owocami

 Jula demonstruje owoce z takiego drzewa
 w drodze powrotnej spotkaliśmy przy drodze takie miejsce na grilla
 miejscowi przyjeżdżają w niedzielne popołudnie i grillują sobie

 Pozdrowienia z gorącej Wyspy
 Michał

wtorek, 10 marca 2015

Teneryfa wyspa bananów VIII

 Następny dzień postanowiliśmy się wybrać na lokalną plażę

 taka z czarny piaskiem
Julii nawet się podobało, 
 Niestety mnie jakoś ten piasek , znaczy jego kolor , bardzo nie odpowiadał.
  Na moje szczęście dziewczynki zgodziły się i pojechaliśmy ponownie na najpiękniejszą plażę na Teneryfie, czyli Teresitas.
 Plaża Teresitas to ciekawy projekt, jeszcze w latach 70-tych plaża ta miała czarny piasek.
 Dokładnie 1973 wymyślono: dlaczego nie przywieść "trochę" piasku i przerobić na plażę z żółtym piaskiem!? Piasek przywieziono z Sahary Hiszpańskiej, wówczas jeszcze terytorium hiszpańskie w Maroku. Tego piasku było 270 tyś ton!!! Kosztowało to całe przedsięwzięcie w 73 jakieś 50 mln peset, wybudowano dwa pomosty i utworzono 150 m od brzegu  kilometrową zaporę z kamieni, żeby fale nie zabrały piasku. po 25 latach , czyli w 1998 dowieziono kolejnych 3 tyś ton piasku z Sahary co kosztowało kolejnych 400 mln peset. 
 My byliśmy tam  w 2014 , czyli po 16 latach przywiezienia piasku i ten piasek tam jest nadal.





 dzień zakończyliśmy jedząc kolację w miejscowości w której mieliśmy hotel, czyli Puerto de la Cruz
w najlepszym Tapas w tym mieście

 to jest przemiły właściciel , który dbał o swoich gości
 Julka w napięciu i ze ściśniętym głodem brzuszkiem czeka na potrawy
 Tapas:sławne klopsiki (pod frytkami), krokiety z tuńczyka i ziemniaki kanaryjskie 
dziewczynki uśmiechnięte , zadowolone
 po drodze do hotelu jeszcze zdjęcie z papugami



 Pozdrowienia ze słonecznej Wyspy
 Michał

piątek, 20 lutego 2015

Teneryfa wyspa bananów VII

 Następny dzień , to najwyższa góra Hiszpanii.
 Pico del Teide 3718 m.n.p.m, przypomnę że Rysy, czyli najwyższy szczyt w Polsce ma tylko 2499 m.n.p.m.

tak wygląda z daleka
Jula na tle Teide

 Jechaliśmy dosyć szeroką drogą, choć dla mnie to samochody ciężarowe i autobusy jechały za szybko.

                                             i tu potwierdzenie,






taka roślinność na zboczach wulkanu




Pogoda na dole wyspy była wspaniała, potem jak wjechaliśmy w chmury było chłodno i mokro. Następnie jak byliśmy już u podnóża wulkanu świeciło słońce.




potem kolejką linową na górę

 Jula na Teide

Agata i Jula, młodsza trochę zmarzła na górze

 taki widok ze szczytu Teide.
 Generalnie nie polecam wycieczki na samą górę , nie ma tam ciekawych widoków, nawet nie za bardzo jest gdzie usiąść. Nie ma też żadnego schroniska , czy restauracji.
 Na pewno fajna jest taka wycieczka w zimie, kiedy na szczycie jest śnieg.

 W drodze powrotnej trafiliśmy na taką restaurację, lekko przypominającą nasze spółdzielcze , a może PGR-owskie czy GS-owskie restauracje.

wspaniała zupa warzywna w tej restauracji
wszędzie podają kanaryjskie ziemniaki, w tle krokiety z tuńczyka

 sosy do ziemniaków mojo verde tenłagodniejszy zielony i ostry mojo rojo

prawie nie zdążyłem, pozostałości po krokietach z tuńczyka , tak szybko zostały skonsumowane przez dziewczyny
 Pozdrowienia z ciepłej choć dzisiaj deszczowej Wyspy
 Michal

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pierwszy wiersz Julii

                                                                     Zoo Dream


I dreamed that I went for a walk one day
All of the animals come out to play
there was ten cats catching cakes
nine worms working
eight elves enjoying
seven snakes slithering
six seagulls spying
five fishes finding
four butterflies bending
three dogs dancing
two squirrels skating
and one rat racing 
pozdrowienia ze słonecznej Wyspy
Michał