środa, 30 maja 2012

Mała wycieczka do Weymouth

Kilka zdjęć z Zatoki Weymouth






Takie pocztówki, ale wycieczka była do dentysty w Dorchester i przy okazji takie fotki niedaleko była zatoka i mało czasu!
 Pozdrowienia ze słonecznej i upalnej Wyspy
 Michał

sobota, 21 kwietnia 2012

Czwarte urodziny Julii ZOO część II

 I jeszcze parę fotek

 spotkanie z tygrysami

 właśnie kotki szukały czegoś do zjedzenia

 a tu Julia ujarzmiła jednego tygrysa

 i takiego spotkała przyjaciela

 dawał się głaskać

 a nawet przytulać

to już przyjaciel na całe życie
 Pozdrowienia ze słonecznej Wyspy
 Michał

Czwarte urodziny Julii ZOO część I

 Parę fotek z odwiedzin ZOO w Shepreth Wildlife Park

 za chwilę wsiadamy do pociągu

 już w środku uśmiech mówi o wszystkim

 i po przejażdżce

 Krowa?! A gdzie mleko?

 Chyba tutaj jest schowane

 a tu są kurki trzeba pokręcić i poleci mleko

 Potem był w ZOO plac zabaw,wyżej już nie można było wejść

 zaraz będzie strzelać

 tylko trzeba dobrze wycelować

i takie przejście
 Pozdrowienia ze słonecznej Wyspy
 Michał

Czwarte urodziny Julii

Tak, dzisiaj Julia obchodzi swoje czwarte urodziny. Urodziła się 21 kwietnia w ten sam dzień, w którym urodziła się miłościwie nam panująca Królowa Elżbieta II.
 Julia mając właśnie cztery latka zaczyna rozróżniać że dzieci mówią innym językiem, niż u nas w domu. Zaczyna sama mówić wyrazy "podwójnie" to znaczy mówi: horses i zaraz dodaje konie, albo pear i gruszka i tak dalej i tak dalej, zabawnie to wygląda.
 Dzisiaj pojedziemy z Julką na jakąś atrakcję, jeszcze nie wiemy gdzie, ale coś może wymyślimy. Jak wrócimy wrzucę fotki.
 Pozdrowienia ze słonecznej Wyspy
 Michał

piątek, 17 lutego 2012

Wychowanie dzieci

20 reguł wychowania dzieci Janusza Korczaka:

 Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba z mojej strony.

Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję - poczucia bezpieczeństwa.

Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko Ty możesz mi pomóc zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.

Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą.

Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie kinieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.

Nie chroń mnie przed konsekwencjami. czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.

Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.

Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że Cię nienawidzę. To nie Ty jesteś moim wrogiem, lecz Twoja miażdżąca przewaga!

Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć Twoją uwagę.

Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i robię się głuchy.

Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic, z tego wszystkiego nie wychodzi.

Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dla tego nie zawsze się rozumiemy.

Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.

Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w Ciebie.

Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Cię o wyjaśnienie, poszukam ich gdzie indziej.

Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.

Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na Twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.

Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.

Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało.

Nie bój się miłości. Nigdy.

Janusz Korczak


A tu tekst dla rodziców pochodzący ze strony policji w Houston :Jak wychować chuligana":

1. Od wczesnych lat należy dziecku dać wszystko, czego tylko zapragnie.

2. Trzeba się śmiać z jego nieprzyzwoitych i grubiańskich słów. Będzie się uważać za mądre i dowcipne.

3. Należy je odgradzać od wszelkich wpływów religijnych. Żadnej wzmianki o Bogu. Nie wolno posyłać na religię, nie nakłaniać do kościoła. Gdy dorośnie samo wybierze sobie religię i światopogląd.

4. Nie wolno mówić dziecku, że źle postępuje. Nigdy! Biedactwo gotowe nabawić się kompleksu winy. A co będzie, gdy później przydarzy mu się nieszczęście – np. gdy je zaaresztują za kradzież samochodu? Ile się nacierpi w przekonaniu, że całe społeczeństwo je prześladuje.

5. Konsekwentnie róbcie wszystko za dziecko:, gdy porzuca dookoła siebie rzeczy, sami podnieście i połóżcie je na swoim miejscu. W ten sposób nabierze przekonania, że całe odpowiedzialność za to, co robi, nie spoczywa na nim, lecz na otoczeniu.

6. Pozwalajcie dziecku wszystko czytać, wszystko oglądać w telewizji, wszystkiego spróbować. Tylko w taki sposób nabierze doświadczenia i pozna, co jest dla niego dobre a co złe.

7. Kłóćcie się zawsze w jego obecności. Gdy wasze małżeństwo się rozleci, dziecko nie będzie zaszokowane.

8. Dawajcie mu tyle pieniędzy, ile zechce. Niech nie musi ich zarabiać. Byłoby rzeczą tragiczną, gdyby musiało się tak męczyć, jak wy kiedyś.

9. Zaspakajajcie wszystkie jego życzenia. Niech odżywia się jak najlepiej, używa trunków i narkotyków, ma wszystkie wygody. Gdyby odczuwało jakiś brak, nie będzie sobą, stanie się człowiekiem nerwowym, obdarzonym kompleksami.

10. Stawajcie zawsze w obronie dziecka. Obojętne, z kim popadnie w konflikt - policją, nauczycielami czy sąsiadami. Nie wolno dopuszczać, by mu ktoś wyrządził krzywdę; tylko ono może bezkarnie krzywdzić innych (poczynając od babci, kolegów itp.)



A tu jeszcze link http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa
 Teoretycznie to wszystko dotyczy stylu amerykańskiego, ale myślę że tak już powoli wygląda wychowanie dzieci w Europie  i w Polsce
 Pozdrowienia z ciepłej Wyspy
 Michał


sobota, 31 grudnia 2011

2012

 Za Kokain piękne życzenia noworoczne.
Mam nadzieje. Mam nadzieje że 2012 będzie rokiem wielkich zmian i praca tysięcy ludzi nie pójdzie na marne. Mam nadzieje, że upadnie kapitalizm, umrze demokracja, banki legną w gruzach a konta bankowe znikną. Mam nadzieje że wyschną rafinerie naftowe, wygasną stosy atomowe a czapy polarne nie będą miały powodu topnieć. Mam nadzieje że umrze chamstwo, ignorancja, fanatyzm, głupota a ludzie na ich prochach posadzą Nowy Świat.

Przyłączcie się Kochani do tych życzeń- bo lepszych nie łatwo sobie wyobrazić.
 Pozdrawiam ostatni raz , ze słonecznej i ciepłej Wyspy
 Michał

piątek, 30 grudnia 2011

Przedstawienie Bożonarodzeniowe u Juli w przedszkolu.

Jakiś czas temu Jula wystąpiła w przedstawieniu Bożonarodzeniowym w swoim przedszkolu. Parę zdjęć z tego występu.



 Pozdrowienia ze słonecznej i ciepłej Wyspy
 Michał

środa, 9 listopada 2011

O tym jak Tato z córką wybrali się na "Dziwki"

 Jakiś tydzień temu Ja z Julą wybraliśmy się na grzybobranie, niestety grzybów nie było. Nie wiem czy już za późno, czy za sucho, w każdym bądź razie wróciliśmy z pustymi łapkami do domu.Po powrocie Mama spytała Julki gdzie była a Jula odpowiedziała:
-  na dziwkach mamusiu.
- z Tatusiem na dziwkach?
- tak na dziwkach potwierdziła jeszcze raz Jula.
 słownik:
dziwki - grzybki
szmurki - chmurki
tefelon - telefon
 Pozdrowienia z zachmurzonej Wyspy
 Michał

Rysunki Julki jeszcze dwa

Jest , nareszcie mistrzyni narysowała autoportret. Oto on
 Jula ma dużo włosów i opadają Jej na uszy co pokazała na rysunku
a tutaj jabłonka z czerwonymi jabłkami
 Pozdrowienia z zachmurzonej Wyspy
 Michał

sobota, 5 listopada 2011

Rysunki Julki

 Żeby nie było tak bez zdjęć to wrzucam 3 rysunki, które Jula narysowała dzisiaj czyli mając 3 lata 6 miesięcy i 15 dni. Jula narysowała całą rodzinę, oczywiście pomijając jak przystało na gwiazdę siebie.
 tutaj tato z oryginalnym podpisem autorki
 tutaj siostra też z podpisem
i na końcu mama, też z podpisem Julki
Pozdrowienia z zachmurzonej Wyspy
 Michał

sobota, 29 października 2011

Zdrowotnych problemów ciąg dalszy 2

 Siedzę w tej wannie i popędzam zegar. 20 minut dopiero a ja już mam poparzony cały bok od tego wrzątku, nie wiem co bardziej boli ten kamyczek, czy ten wrzątek. 40 minut no nie wiem czy wytrzymam, pomyślałem że jak nie przyjadą za 10 minut to dzwonię, powiem że życiu mojemu zagraża.... Boże a oni zaczną wypytywać i znowu godzina. Nie wytrzymam!!! 50 minut jest mój ratunek, są będzie dobrze przestanie boleć. Pan ratownik medyczny przyniósł ze sobą gaz, kazał wciągać przez rurkę. Taki sam gaz dostała kasia jak rodziła Julkę i też nic nie pomagał tak jak mój teraz. Ale co, kazał wciągac, że pomoże to wciągam . Pan ratownik medyczny próbuje zadawać pytania, ale widzi że chyba mnie za bardzo boli podjął decyzję : zabieramy się do szpitala. Ok zszedłem do karetki, myślę sobie dobrze do szpitala 10 min i nareszcie ulży. Chryste mówi że do Cambridge to jakie 25 minut. Najlepsza pozycja do złagodzenia tego bólu to takie coś w rodzaju na czworaka, więc się ładuje na brzuch i próbuję zrobic takiego "pieska". Niestety tak nie można podróżować karetką, odrócili mnie na plecy i na wszelki wypadek przypieli pasami. No i jazda do Cambridge, pan ratownik próbuje wypytywać ale powiedziałem że nic nie powiem jak mi nie da czegoś na ból. Wreszcie po chwili wstrzykuje mi dawkę morfiny, jak w przeszłości wstrzykiwali mi dolargan to ból natychmiast ustawał i pojawiały się takie fajne, rózne rzeczy dla których warto żyć. Teraz po tej morfinie żadnej ulgi, żadnej reakcji. Okazało się że dostałem tylko pół dawki, pan popatrzył na mnie i dołożył drugi kawałek. Dalej nic, boli jak cholera żadnej ulgi, jak zacząlem niebezpiecznie wypychać okno nogami w karetce, włączyli syrene i dostałem następną dawkę. jakos dojechaliśmy do szpitala Addenbrooke's w Cambridge, może tutaj mi pomogą. Przenieśli mnie na łóżko i zawieźli na dużą salę gdzie było jakieś 20 może 30 takich "stanowisk" na łóżka. Po rozmowie lekko przestrazonego, czy zdziwionego ratownika medycznego z panią doktor o tym że tyle dostałem i dalej boli, mogłem przypuszczać że dostanę wreszcie coś co mi pomoże pozbyć się bólu, który już był ze mną ze 6 a może 8 godzin.Rozebrali, przebrali w koszulkę szpitalną podłączyli do kroplówki i jeszcze trochę poczekałem zanim dostałem chyba dolargan, pani doktor jeszcze zadała pytania o nazwisko, datę urodzenia, miejsce zamieszkania, od kiedy boli, czy jestem uczulony na jakieś leki, nawet gdybym był to przy takim bólu chyba bym sie nie przyznał. Wreszcie dostałem . Teraz juz mogłem spokojniej poleżeć, tyle że coś mnie suszyło i co rusz prosiłem o wodę. Tak leżałem i co pół godziny ktoś mierzył mi ciśnienie a w penym momencie pojechałem na prześwietlanie. Po 5 godzinach przewieźli mnie na jakiś oddział, do pięknej sali czteroosobowej z tym że jedno łóżko było jakby w osobnym pokoju. Intymność w takiej sali zapewniają takie ruchome kotary, których niestety nie ma w polskich szpitalach, a przecież nie jest to taka kosztowna sprawa. Pielęgniarka przyniosła mi dzbanek wody z lodem. Zapytałem ile tutaj będę, ale nie wiedziała. Dochodziła jedenasta w nocy kiedy przyszła pani doktor i powiedziała, że ten kamyczek co tak rozrabiał to już jest bardzo nisko i że powinien juz bez większych problemów wylecieć, ale mam jeszcze dwa w drugiej nerce. Za pół godziny przyszła ponownie i powiedziała żebym się szykował bo wychodze do domu.
CDN
Pozdrowienia ze słonecznej Wyspy
 Michał